Wprowadzenie
Główny Urząd Statystyczny potwierdził, że wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu 2026 r. był o 3,2 proc. wyższy niż rok wcześniej. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,6 proc. wobec marca.
To istotny zwrot w narracji o dezinflacji. Jeszcze w styczniu i lutym inflacja wynosiła 2,1 proc. i była najniższa od dwóch lat. Kwietniowy odczyt jest niemal o połowę wyższy, a wzrost nastąpił mimo tymczasowo obniżonych stawek VAT i akcyzy na olej napędowy oraz benzyny.
Dla gospodarstw domowych oznacza to, że odczuwalna ulga z początku roku była krótkotrwała.
Co napędza ceny
Głównym motorem wzrostu były paliwa płynne, które w kwietniu 2026 r. były o blisko 60 proc. droższe niż rok wcześniej. To efekt napięć geopolitycznych i wyższych cen ropy na rynkach światowych.
Presję wzmacniały także inne kategorie. Szybciej rosły koszty mieszkania i usług komunalnych - o 4,8 proc., zdrowia - o 5 proc., transportu - o 3,5 proc. oraz informacji i komunikacji - o 4,7 proc.
Ryzyko przekroczenia celu
Wskaźnik zbliżył się do górnego ograniczenia dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego NBP. Ekonomiści PKO BP ocenili, że w maju inflacja może to ograniczenie przekroczyć - co stawiałoby Radę Polityki Pieniężnej pod rosnącą presją.
Kluczowe pozostaje pytanie, jak długo utrzyma się efekt drogiej ropy oraz czy obniżone stawki podatkowe zostaną przedłużone. Ich wygaśnięcie mogłoby dodatkowo podbić odczyty w kolejnych miesiącach.
Wnioski
Kwietniowe dane pokazują, że proces sprowadzania inflacji do celu nie przebiega liniowo i jest wrażliwy na czynniki zewnętrzne. Dla polityki pieniężnej i budżetów domowych to sygnał, że walka z drożyzną wciąż trwa.
Dyskusja