Dziś w Sejmie minister Kosiniak-Kamysz oświadcza z powagą: „czekamy na pieniądze z zysków NBP i przeznaczymy je na bezpieczeństwo”.
No więc proste pytanie: gdzie są te pieniądze?
Minister finansów wskazał, że od trzech lat z NBP nie wpłynął do budżetu ani jeden złoty z tego tytułu. Dlatego rząd mówi, jeśli pojawi się zysk NBP, można go przeznaczyć na bezpieczeństwo.
Z kolei obóz prezydenta i prezesa NBP mówi o potencjalnych zyskach, np. z wyceny złota. Problem w tym, że są to w dużej mierze zyski „na papierze”, a nie pieniądze, które można po prostu przelać do budżetu.
Według części analiz realna wypłata zysków NBP mogłaby pojawić się dopiero w kolejnych latach, a nie „jutro”.
Czyli w praktyce może się okazać, że Polacy z tych „miliardów na bezpieczeństwo” zobaczą po prostu… figę z makiem.
A w tle trwa wojna w Europie i realne zagrożenie ze Wschodu.
Dyskusja